Po czym udałam się na sale gdzie zawsze ćwiczymy. I włączyłam to: http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=5wOciSVPs9Y. Kiedy byłam już w połowie usłyszałam, że drzwi do sali się otwierają, spojrzałam w ich stronę stał tam Maciek ubrany w:
- Przyszedłeś tańczyć czy będziesz tak patrzył?- zapytałam go.
- Chciałem pogadać- powiedział podchodząc do mnie bliżej.
- A skąd pewność, że ja chcę. Posłuchaj jesteśmy w tym samym studiu, więc będziemy się widywać, ale nie musimy ze sobą gadać.- Skończyłam swój monolog.
- Ja chciałem, żebyś zobaczyła jaki jestem naprawdę proszę posłuchaj mnie.
- Ty już pokazałeś jaki jesteś naprawdę. Wiesz przez pewien czas rozumiałam czemu jesteś dla mnie taki oschły, ale nie rozumiem dlaczego stworzyłeś między nami barierę- powiedziałam i miałam ochotę się rozpłakać.
- Laura posłucha ja...
- Nie to ty posłuchaj nie wchodźmy sobie w drogę okey? Mamy wspólnych znajomych okey, ale od tej chwili ja nie chcę z Tobą rozmawiać- wybiegłam z sali prosto do szatni, tam wzięłam szybki prysznic przebrałam się i wyszłam ze studia.
Na moje nieszczęście zaczął padać deszcz.
- Super nie ma co- powiedziałam, dopiero po chwili zrozumiałam, że zrobiłam to nagłos. Włożyłam słuchawki w uszy i kierowałam się w stronę domu.
Kiedy szukałam kluczy w torbie, poczułam wibracje w kieszeni, wyciągnęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz Filip.
- Tak słucham?- powiedziałam z drżącym głosem.
- Hej Laura i co wychodzisz dzisiaj z nami?- zapytał a mi w tej chwili przypomniała się scena ze studia, szybko szukałam wymówki w swojej głowie.
- Em, nie mam dzisiaj czasu przykro mi muszę pomóc babci- powiedziałam starając, aby mój głos brzmiał naturalnie.
- Okey, ale jak byś skończyła wcześniej, albo jakby Ci się plany zmieniły to dzwoń- powiedział.
- Jasne zadzwonię muszę kończyć pa- rozłączyłam się nawet nie czekałam na jego odpowiedź.
Stałam na tym deszczu i wiedziałam, że zaraz będę chora, zawsze miałam słabą odporność. Kiedy udało mi się znaleźć klucze i wejść do ciepłego domu doznałam szoku i to dosłownie. W moim salonie siedzieli: Filip, Janek, Mikołaj i Natalia, a Amelia im podawała właśnie napój.
- Jak tam pomoc babci, o której do niej idziesz?- zapytała Natalia- czy może już wróciłaś?
- Amelia możesz zostawić nas?- zapytałam gosposie, ta skinęła głową, a za chwile patrząc już na mnie pokręciła z niedowierzaniem głową.
- No słuchamy Laura- teraz odezwał się Mikołaj.
- Posłuchajcie ja nie chce widywać się z Maćkiem i myślę, że to dobre rozwiązanie.- powiedziałam siadając na fotelu.
- Dobre rozwiązanie?- zapytała Janek- dla kogo? Chyba dla Ciebie.
- Janek to nie tak Ty nie wiesz jak ja się czuje w jego towarzystwie wy się z nim dogadujecie, a ja nie potrafię- powiedziałam patrząc na każde po kolei.
- Może Ty nie chcesz się z nim dogadywać- powiedział Filip.
- Nie prawda, to on od początku naszej znajomości stworzył barierę- próbowałam się bronić.
- Laura dlaczego nie spróbujesz jej zburzyć?- zapytała Nati.
- Dlaczego ja mam wykonać pierwszy ruch?- zapytałam z wyrzutem.
- O ile mi wiadomo on próbował, ale Ty to odrzuciłaś- powiedział Janek, a reszta mu przytaknęła.
- Wiemy to bo dzwonił do nas od razu jak wyszłaś ze studia- powiedział Mikołaj.
- I co teraz będziecie go bronić?- zapytałam- Dlaczego mam wierzyć, że nagle stał się taki milutki? Chcę zostać sama możecie wyjść?- zapytałam, nie chciałam być nie miła wiedziałam, że jeżeli zostaną tu jeszcze 10 minut to powiem coś nie miłego.
- Tak się nie załatwia problemów Lauro- wyszeptała mi Natalia po czym wyszła za resztą.
Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy. Czy ja płacze przez Maćka czy może dlatego, ponieważ czuje, że tracę przyjaciół? Poczułam czyjaś rękę na ramieniu dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że wciąż stoję na korytarzu.
- To dla Ciebie na poprawę humory i idź pod kołdrę bo się rozchorujesz.- Usłyszałam głos Amelii, odwróciłam się do niej i odebrałam kubek gorącej kawy i pudełko ciasteczek i ruszyłam w stronę schodów.
Na górze będąc już w swoim pokoju przebrałam się w piżamę wzięłam laptopa w ręce i wsunęłam się pod miękką pościel. Włączyłam sobie Titanica i płakałam, przypomniało mi się jak zawsze z Natalią bawiłyśmy się w to. Chciałam, aby to wróciło, nie byłam pewna czy się pokłóciłyśmy czy nie, ale wiedziałam, że coś wisi w powietrzu z takimi myślami poszłam spać.
Miesiąc później...
Czuje się okropnie nie rozmawiam z nimi już od miesiąca. Pewnie teraz bawią się świetnie w towarzystwie Maciusia. Boże czy ja właśnie jestem zazdrosna o tego kretyna.
Po śniadaniu udałam się na górę i przebrałam się w :
Pojechałam do studia i weszłam na sale była tam już cała grupa szybko się przebrałam i zaczęliśmy tańczyć. Z początku szło nam to opornie, ale gdy w końcu każdy wczuł się w rytm muzyki. Nagle poczułam, że nie mam siły, przed oczami zrobiło mi się ciemno i upadłam. Poczułam okropny ból w kostce i nic więcej nie pamiętam.
Ocknęłam się i dopiera po chwili zrozumiałam, że leże na kanapie która stoi u naszego dyrektora w gabinecie.
- Co się stało? -zapytałam, a mój głos nie był taki jak zawsze.
- Upadłaś i skręciłaś kostkę, Maciek Cię tu przyniósł- powiedział mój tata nachylając się na de mnę.
- Będziesz na razie musiała zrezygnować z tańca- powiedział dyrektor- przykro mi
Momentalnie po moich policzkach zaczęły płynąć łzy, wtuliłam się w ramię ojca i spojrzałam na mamę, która taż płakała chociaż próbowała to ukryć. Wiedziałam, że to oznacza, że nie wy stopię na mistrzostwach. Nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Tato wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Kiedy dojechaliśmy do domu, zostałam przetransportowana do swojego pokoju, dostałam laptopa do ręki, telefon, gazety i książki.
- Gdybyś czegoś potrzebowała dzwoń- powiedział tata i wskazał na telefon. Zaśmiałam się z jego słów on też się zaśmiał.
- To jest nie normalne- powiedziałam przez śmiech, tata wyszedł i zostałam sama.
Nie wiem ile tak siedziałam i przeglądałam te wszystkie portale społecznościowe, ale na pewno długo. Usłyszałam pukanie do drzwi i powiedziałam cicho Proszę. Za chwilę do pokoju weszła...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz