Następny dzień godzina siedemnasta...
Właśnie jestem szykowana na ten bankiet jak się dowiedziałam ma być on na podstawie starodawnych balów królewskich. Kiedy tylko wróciłam do domu, kazano mi pójść umyć się po czym uczesali mnie:
A i kazali ubrać się w to:
Czułam się jak księżniczka, podobno każda dziewczyna ma tam tak właśnie się czuć. Nie wiedziałam tylko po co?
-A i jeszcze jedno nie dawało mi spokoju po co tylu ludzi tu ściągnęli, aby nam pomagali, co my jakaś rodzina królewska? - powiedziałam do mojego brata kiedy staliśmy przed domem i czekaliśmy na samochód.
- Wiesz ma być też szofer, który nas tam zawiezie- powiedział.
- Grubsza impreza- powiedziałam i obydwoje się roześmieliśmy. Spojrzałam na brata jego ubiór mnie rozśmieszał:
- Z czego się śmiejesz?- zapytał mnie, a ja starałam się opanować.
- Ty i garnitur? Przecież ty nawet na ślub nie chcesz go zakładać- nie mogłam już dłużej wytrzymać i zaczęłam się śmiać.
- Wiesz kiedy mi powiedziano, że ty będziesz wyglądać jak księżniczka, uznałem, że nie mogę być gorszy i muszę wyglądać jak książę.- po jego słowach nadjechał samochód. On jak na wychowanego faceta przystało otworzył mi drzwi.
- Dziękuję.
- A tak właściwie mamo to gdzie jedziemy- zapytał Marcin.
- Nie wiem, podobno to jakiś zamek, ale reszty dowiecie się od ojca.
Więc kiedy tato wsiadł zasypywaliśmy go milionem pytań, ale on jak to potrafił tylko milczał. Mówił, że to tajemnica. Jak zawsze nic się nie dowiedzieliśmy. Jechaliśmy już jakąś godzinę i nic. Serio, nawet żadnych zabudowań.
- Tato, ale tu nie ma żadnych domów- powiedział Marcin.
- Tak, bo tam gdzie jedziemy to odludzie- odpowiedział.
- No tak najlepiej wywieść własne dzieci na jakieś pustkowie- szepnęłam na tyle, by wszyscy słyszeli.
- Nie przesadzajmy- powiedział mama- założę się, że za chwilę gdzieś skręcimy i znajdzie się nasz cel.
Dopiero po półgodzinie trafiliśmy na parking tego oto zamku:
- Wow- powiedziałam razem z moim bratem.
W pewnej chwili moje drzwi się otworzyły i zobaczyłam wyciągnięta rękę, złapałam się jej i wysiadłam z samochodu. Kiedy wszyscy już wysiedliśmy, mój brat wziął mnie pod rękę i ruszyliśmy do środka. Tato podał zaproszenia i po chwili przed naszymi otworzyły się drzwi, a moim oczom ukazała się piękna sala balowa.
- No robi wrażenie- szepnął mi do ucha Marcin. Ja jedynie skinęłam głową.
Zeszliśmy po schodach i udaliśmy się w kierunku gospodarza imprezy. Nagle przed oczami przebiegła mi postać...




4 komentarze:
super czekam na następny pisz dalej
extra kiedy następny???? czekam pisz dalej
Spoko rozdział podoba mi się no i ogólnie jest ciekawie.
Choć mówiąc szczerze myślałam, że troszkę bardziej będziesz się trzymała zwiastunu, który opublikowałaś. Ale i tak jest fajnie i mam nadzieje, że dalej będziesz pisać, i że powoli zaczniesz wprowadzać następne wpisy.
Kaśka
Trzymam się zwiastuna, miałam dużo planów, ale chyba nie ma sensu pisać czegoś czego ludzie nie chcą krytykować.
Prześlij komentarz