Dziewięć miesięcy później, kiedy siedziałam u Maćka w pokoju wszedł
jego tato i poprosił go na chwile na korytarz. Jako, że nie zamknęli
dobrze drzwi słyszałam wszystko co mówili.
- Dobrze się spisałeś
synku- powiedział Pan Rafał- kiedy będzie w tobie już naprawdę
zakochana, będzie w stanie zrobić dla Ciebie wszystko. A ja będę bliżej
pieniędzy jej ojca.
- Tato ja ja kocham i nie gram w żadną twoją głupią gierkę- powiedział Maciek.
- Synku miłości nie ma- powiedział i popchną syna w stronę pokoju- A teraz zajmij się dobrze gościem.
W moich oczach stały łzy, jedna samotna łza spłynęła po moim policzku.
Maciek wszedł w tym momencie, a ja spojrzałam na niego i chyba domyślił
się o co chodzi.
- Laura ja Cię kocham nigdy nie wykorzystałbym Cię- szepną.
-
Twój tato ma rację. Nie ma miłości, nie ma miłości bez zysków. Nie ma
prawdziwej miłości- po tych słowach opuściłam dom Maćka.
Gdy byłam już pod swoim domem zobaczyłam Natalie. Zdziwiło mnie to, bo przecież jakieś dziewięć miesięcy temu wyjechała bez słowa. Zobaczyłam, że ma ona brzuszek ciążowy.
- Czy ty?- zapytałam ją i wskazałam na brzuszek.
- Tak- szepnęła, a po jej policzkach spłynęły łzy.
- Ale z kim?
- Możemy wejść, w tedy wszystko Ci opowiem.
- Okey choć- powiedziałam i wciągnęłam ją do domu.
Po moich policzkach po raz kolejny leciały łzy, nie mogłam uwierzyć, że zostałam zraniona po raz drugi dzisiejszego dnia przez tą samą osobę. Natalia opuściła już mój dom. To nie była jej wina, że do tego doszło. Maciek wypił za dużo i po prostu stało się. Wiedziałam, że nie możemy być już razem, ja nie wybaczyłabym mu tego, a wiedziałam, że dziecko powinno mieć ojca. Filip też już wiedział Natalia za nim pojawiła się u mnie była u niego. Nie wiem co się tam działo.
Kiedy wrócili rodzice powiedziałam, że chcę wyjechać do LA i spełniać tam swoje marzenia. Mamie powiedziałam jeszcze o sytuacji z Maćkiem i zrozumiała mnie. Oni również zerwali kontakt z jego rodzicami.
Jechaliśmy na lotniska. Wyjeżdżam bez pożegnania, dziecko Natalii i Maćka powinno mieć ojca i matkę. A ja bym tylko cierpiała przy pożegnaniu. I jeszcze trudniej byłoby mi stąd wyjechać.
- Zadzwoń jak tylko dolecisz- powiedziała moja mama.
Na lotnisku był również mój brat ze swoja żoną Moniką.
- Pamiętaj, że możesz do nas dzwonić o każdej porze dnia i nocy- powiedziała mi Monika. Kochałam ją jak siostrę.
- Pamiętaj, że jak zjawi mi się potomek to od razu tu jesteś i stajesz się chrzestną.- na odchodne powiedział mi Michał.
Nie było pary oczy, z których by nie leciały łzy. Wiedziałam, że zostawiam cząstkę siebie tu. I bardzo cierpiałam. Ale byłam pewna, że tam zacznę wszystko od początku. I, że tam wszystko się ułoży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz