Obudziłam się moje policzki były całe mokre od łez. Znowu ten sam sen, od dwóch lat ten sam sen. Zastanawiam się dlaczego on płaczę. Przecież widziałam jaki jest szczęśliwy z Natalią. Widziałam to. Rozglądam się po samolocie, czuje na sobie wzrok pewnej starszej pani, która mówi, że wszystko będzie dobrze i na pewno szczęśliwie wylądujemy.Gdyby ona wiedziała z jakiego ja powodu naprawdę płacze...
Na lotnisku czekała na mnie Patrycja. Razem mieszkałyśmy w LA. Pokochałam ją jak siostrę. Zawsze mówiłyśmy sobie wszystko. Kiedy mnie tylko zobaczyła od razu przytuliłyśmy się do siebie. Ona wiedziała, że coś jest nie tak. Choć znałyśmy się tylko dwa lata, wydawało nam się, że znamy się od urodzenia. Gdy dojechałyśmy do domu zrobiła nam herbatę, a z piekarnika wyjęła moje ulubione ciasto.
- Jak ty doskonale wiesz co ja kocham- powiedziałam i obydwie na te słowa roześmiałyśmy się.
- Lata praktyki- puściła mi oczko- no, a teraz proszę opowiedz co się stało.
Opowiadanie pobytu w Polsce i lotu zajęło mi dwie godziny, w tym czasie zjadłyśmy całe ciastko i wyjęłyśmy wino. Nie piłyśmy tak, aby się upić, my je kosztowałyśmy.
- Wow- powiedziała Patka, kiedy skończyłam- widocznie ty go wciąż kochasz.
-No co ty?- powiedziałam śmiejąc się .
- Chłopak nawiedza Cię w snach jak to rozumiesz? Bo ja to rozumiem tak, że kochasz go wciąż, a on ciebie.
- Nie prawda...- już chciałam coś powiedzieć, ale przerwał mi telefon.
Sięgnęłam po niego i zobaczyłam na wyświetlaczu nie znany numer. Odebrałam i po usłyszeniu słów po drugiej stronie zamarłam.
- Jesteś pewna, że to nie on jest ojcem Leny?- zapytałam Natalii.
- Tak, przysłali mi właśnie wyniki z laboratorium- powiedziała, a ja wiedziałam, że płacze- Laura zniszczyłam wasz związek. Mogłam najpierw upewnić się czy to na pewno jego dziecko. Teraz wiem jaki popełniłam błąd. Przepraszam.
- Daj spokój tak właśnie miało być, każdy popełnia błędy. A zresztą Maciek jest z wami szczęśliwy. Kocha was.
- Właśnie nie, udaje tylko przed moimi rodzicami, przed cały miastem, że jesteśmy szczęśliwi. On mi nie mówi mi, że mnie kocha, często myli moje imię z twoim. Do Leny też czasem powie Laura. On Cię kocha, a po twojej ostatniej wizycie w Polsce nie odzywa się do nikogo. Kiedy byłaś prawdopodobnie jeszcze w samolocie jemu śniło się, że ktoś do ciebie strzelał na lotnisku i umarłaś.
- Natalia skoro nie on jest ojcem to kto?- zapytałam udając, że nie słyszałam jej ostatnich słów.
- Filip- szepnęła- Nie wiem co mam teraz zrobić.
- Wsiądź do samolotu razem z małą i wytłumacz wszystko Filipowi, a Lenie spokojnie wytłumacz kto jest jej prawdziwym ojcem. Przepraszam, ale muszę kończyć jestem zmęczona.
- Jasne, pa Laura przepraszam. Maciek jest w samolocie do LA, bardzo chcę do Ciebie wrócić jeśli coś jeszcze znaczy dla ciebie nasza przyjaźń to proszę wybacz mu, bo to ja nie on popełniłam błąd.
Po jej słowach rozłączyłam się i podbiegłam szybko do laptopa. Sprawdziłam na internecie za ile przyleci samolot z Polski. Miałam jeszcze pół godziny. Zamówiłam taksówkę, bo ani ja ani Pati nie byłyśmy w stanie prowadzić. Wyjaśniłam jej wszystko w drodze na lotnisko.
- I co nie mówiłam, że Cię kocha - powiedziała mi przyjaciółka. A ja spiorunowałam ją wzrokiem.
Kiedy dotarłyśmy na lotnisko okazało się, że samolot wylądował dziesięć minut temu. Zobaczyłam go siedział, na ławce, nie pewnie podeszłam do niego.
- Maciek?- zapytałam, a kiedy on usłyszał swoje imię podniósł wzrok, a po chwili wpił się w moje usta.
Nie będę was prosić o komentarze, bo wiem, że to sensu nie ma.
Jestem tu znowu ponieważ uznałam, że ta historia nie może się tak skończyć.
Pozdrawiam.


4 komentarze:
Pisz Pisz Pisz ! ; )) . Ja czytam ;* . Jest świetne < 3
PISZ PISZ PISZ twoj blog jest super !!!!!!! pisz dalej prosze buzka Pati XD
fantastyczny blog pisz dalej Wiwi
super pisz dalej ;)
Prześlij komentarz