sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 13

WŁĄCZ:)



      Jedne z najcudowniejszych urodzin jakie przeżyłam, gdyby nie ten gość, który przyszedł do mnie tuż po wyjściu przyjaciół i mojego chłopaka.  Kiedy już odchodziłam od drzwi usłyszałam dzwonek. Pomyślałam, że to któreś z nich zapomniało czegoś i postanowiło wrócić, ale kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam Sylwestra. Stał z bukietem róż, popatrzyłam na niego i momentalnie zatrzasnęłam drzwi.
- Nagle mu się przypomniało- powiedziałam do siebie.  Poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.

Następny dzień...
    Kiedy się obudziłam poczułam zapach róż, gdy spojrzałam na stolik, na którym stał bukiet był to ten sam bukiet, który trzymał wczoraj ten dupek.
 Zastanawiałam się skąd one się tu wzięły. Zeszłam z nimi na dół, gdy mama zobaczyła mnie zapytała mnie co ja robię. Powiedziałam, że nie chce dostawać kwiatów od Sylwestra, a gdy ona zapytała o powód  ja rozpłakałam się do kuch nie wszedł Marcin i spojrzał na mnie kiwnęłam na znak zgody, że może powiedzieć wszystko. Mama była w dużym szoku.
- Dlaczego wcześniej nie powiedziałaś?- zapytała.
- Bałam się- szepnęłam ledwo słyszalnie.
- Czego?
- Tego co w na to powiecie, uznacie mnie za jakaś nie normalną.
- Kochanie my zawsze będziemy Cię wspierać, a ta sprawa jest wyjątkowo ważna.
- Mogę iść już do szkoły?- zapytałam patrząc na zegarek, który wskazywał 7.30
- Tak idź- powiedziała mama.
  Ubrana w


    Zaczęło robić się zimno więc trzeba ubierać się cieplej. Kiedy wychodziłam z domu zobaczyłam Maćka, który szedł w kierunku mojego domu. Uśmiechnęłam się i ruszyłam w jego kierunku.
- Hej śliczna- szepną mi do ucha kiedy go przytulałam.
- Cześć- pocałowałam go w policzek i zaraz złapałam za rękę.
- Jak tam noc?
- Ujdzie, a tobie?
- Tęskniłem za tobą- staną przede mną  i wpił się w moje ust.
- Ym, miło
    Kiedy dotarliśmy już do szkoły nasza paczka siedziała na ławce. Gdy tylko nas zobaczyli podnieśli się i ruszyliśmy do szkoły.
- Nie nawiedzę wstawać rano- powiedziała Natalia zaspanym głosem.
- Hej kotek nie zasypiaj- powiedział Filip.

 Ostatnia lekcja...
    Minęła poła lekcji, gdy do sali weszła babka od sekretariatu i zawołała mnie.  Kiedy byłam w gabinecie dyrektora przyszła mama. Razem wyszłyśmy ze szkoły. Nie wiedziałam co jest grane.
- Kochanie Sylwester został złapany, ponieważ próbował zgwałcić jakąś dziewczynę- powiedziała w końcu mama.
- Kamień spadł mi z serca- szepnęłam- i dlatego zwolniłaś mnie z lekcji?
- Postanowiłam, że trzeba wybrać się na zakupy- powiedziała i puściła mi oko.
   Miała rację, coraz mniej czasu spędzamy razem więc takie zakupy by się nam przydały.   Kiedy dotarłyśmy do domu, obydwie padłyśmy na kanapę i nie miałyśmy zamiaru się z niej ruszać.  Wieczorem zadzwoniła Natalia i powiedziała mi, że miałam szczęście, że zostałam zwolniona, bo na ostatnich pięciu minutach nasza babka od geografii zrobiła kartkówkę.
- To się nazywa mieć farta- powiedziałam i obydwie roześmiałyśmy się na te słowa, następnie powiedziałam jej co robiłam.
- Szkoda, że ja tak nie mam- usłyszałam w jej głosie żal.
- Ej kochana twoja mama na pewno by nie chciała, żebyś się teraz smuciła- powiedziałam do słuchawki.
- Tak, ale ty przynajmniej masz mamę, a ja?
- Tak, mam ale często jej nie ma.
- Masz racje nie czas użalać się nad sobą. Jesteś sama w domu?
- Tak, a co?
- To wbijamy do Ciebie.
   Za nim  cokolwiek  powiedziałam ona rozłączyła się, a po piętnastu minutach usłyszałam dzwonek do furtki. Otworzyłam im i czekałam na nich w drzwiach.
- No cześć- usłyszałam ich krzyki.
- Hej- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.
- Farciara- powiedział Janek, a ja od razu wiedziałam o co mu chodzi.
- Tak jasne, z pewnością na następnej lekcji weź mnie do tablicy.
- W sumie- powiedział
- O co chodzi?- zapytał Filip.
- Laura została zwolniona z ostatnich piętnastu minut lekcji, a w ostatnie pięć minut lekcji babka zrobiła nam kartkówkę- wyjaśniła mu Natalia.
- Kto Cię zwolnił- zapytał Mikołaj.
- Mama
- Ma kobieta wyczucie. Może się zamienimy?- zapytał
- O nie- powiedziałam.
     Siedzieliśmy u mnie w pokoju, oglądaliśmy jakiś horror. Byłam cały czas przytulona do Maćka, wiem, że to tylko chora wyobraźnia ludzi, ale bałam się.
- Kochanie ja też Cię bardzo kocham, ale kiedy jesteś tak blisko nie mogę się skupić- szepną mi do ucha.
- Bardzo śmieszne, a tu ze strachu umieram, a ty żarty sobie robisz.
- Zagrajmy w butelkę- powiedział Janek.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Super :