niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 22

  Kiedy skończył spojrzałam na niego i uderzyła w twarz.
-Co ty sobie myślisz?- krzyknęłam na niego.
- Laura, posłuchaj mnie- szepną i zrobił krok w moją stronę, a ja cofnęłam się w tył.
- Nie to ty posłuchaj- powiedziałam i skierowałam palec w jego stronę- przyjeżdżasz tu i myślisz, że co? Że rzucę się w twoje ramiona? Nie! Wracaj do Polski. Nie masz tu dla kogo żyć. Mam tu już kogoś- to wszystko co mówiłam były kłamstwa,  które bolały mnie, ale i w jego oczach widziałam łzy.
- Rozumiem,przepraszam. Mam nadzieje, że będziesz z nim szczęśliwa.- szepnął i odwrócił się ruszając w stronę kasy.
- Nie mam zamiaru słuchać jak znowu ryczysz, albo powiesz mu prawdę, albo ja, a i jeszcze możesz wybrać mieszkanie pod mostem- powiedziała mi Patrycja.
- To nie jest takie proste- szepnęłam. 
- Och to jest bardzo proste musisz tylko uwierzyć, że wam się uda- powiedziała i popchnęła mnie w stronę, gdzie wcześniej znikną Maciek. 
- Pasażerowie lotu LA- Wars. Proszeni są o udanie się do odprawy- usłyszałam w głośnikach. Jak oparzona pobiegłam, aby kupić bilet. 
- Poproszę bilet do Warszawy- powiedziałam do kobiety.
- Przykro mi, ale wszystkie zostały już sprzedane- powiedziała kobieta z tym wkurzającym mnie akcentem.
- Tam jest miłość mojego życia, a pani mi mówi, że jest przykro- powiedziałam już mocno wkurzona.
- Laura choć- powiedziała Patrycja. Poczułam jak po moich policzkach spływają łzy- zaczyna się. Czekamy, aż odleci- szeptała mi przyjaciółka ja jedynie skinęłam głową. 
     Patrzyłam jak odlatuje i właśnie zrozumiałam ,że straciłam wszystko. Właśnie teraz pragnęłabym, aby mój sen się spełnił, abym została postrzelona. Moje życie straciło sens. Bezwładnie osunęłam się na kolana i zaczęłam płakać. Nic już nie będzie jak kiedyś jestem beznadziejna. Czym on sobie na to zasłużył, przecież to nie jego wina, że dopiero teraz dowiedziała się, że nie jest ojcem Leny, nie musiałam go tak potraktować.
   Siedziałam w taksówce i patrzyłam w niebo. Patrzyłam na migające gwiazdy. I wiedziałam, że Maciek leci w samolocie. Ale czy myśli o mnie. Czy może to co mu powiedziałam było mu na rękę. Kiedy dotarłam do domu to jedyne o czym marzyłam to tylko to by położyć się spać....





Przepraszam, że tak późno. Nie mam weny. I ostatnio myślę nad zawieszeniem bloga...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

super prosze nie zawieszaj bloga kazdego dnia sprawdzam czy nie pojawil sie nowy nie rob mi tego i nie zawieszaj go prrrrrrosze !!!!!!!!!

Paulina Berczyńska pisze...

Błagam Cię nie zawieszaj, uwielbiam to opowiadanie, wchodzę codziennie i patrzę czy coś dodałaś ;*