Poranek Bożego Narodzenia...
Wyswobodziłam się z objęć Maćka i udałam się do kuchni. I zaczęłam szykować śniadanie. Patrycja też nie wstała, więc zrobiłam dla nich dwoje.
Udałam się na spacer. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości.
,,Chętnie powtórzyłbym przed wczorajszy wieczór.
Nikodem"
Woooow ma tupecik. Ruszyłam z powrotem do mieszkania.
Dwójka, która spała kiedy wychodziłam już była na nogach. Maciek siedział na kanapie i oglądał telewizję, a Patrycja siedziała na fotelu z tabletem w ręku. Kiedy zobaczyli mnie, uśmiechnęli się, a Maciek podszedł i cmoknął mnie w policzek. Całą trójką siedzieliśmy w salonie i do południa oglądaliśmy jakieś nudne seriale. Około czternastej zjedliśmy obiad, a potem na spacer. Wygłupialiśmy się jak nigdy. Maciek niósł mnie na baranach, a Patrycja robiła nam zdjęcia, aż w pewnym momencie wydarłam się na nią:
Wyswobodziłam się z objęć Maćka i udałam się do kuchni. I zaczęłam szykować śniadanie. Patrycja też nie wstała, więc zrobiłam dla nich dwoje.
Udałam się na spacer. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości.
,,Chętnie powtórzyłbym przed wczorajszy wieczór.
Nikodem"
Woooow ma tupecik. Ruszyłam z powrotem do mieszkania.
Dwójka, która spała kiedy wychodziłam już była na nogach. Maciek siedział na kanapie i oglądał telewizję, a Patrycja siedziała na fotelu z tabletem w ręku. Kiedy zobaczyli mnie, uśmiechnęli się, a Maciek podszedł i cmoknął mnie w policzek. Całą trójką siedzieliśmy w salonie i do południa oglądaliśmy jakieś nudne seriale. Około czternastej zjedliśmy obiad, a potem na spacer. Wygłupialiśmy się jak nigdy. Maciek niósł mnie na baranach, a Patrycja robiła nam zdjęcia, aż w pewnym momencie wydarłam się na nią:
- Przeeeeeeeeeeeeeeestań!!
- Nie wiem jak z nią wytrzymasz, ale ja gratuluję Ci odwagi- powiedziała Patrycja do Maćka. Obydwoje zaśmieli się na te słowa.
- Bardzo śmieszne, ha ha ha- powiedziałam sarkastycznie.
- To co wracamy moje panie do domu?- zapytał Maciek.
- Ja bardzo chętnie- powiedziała Patka.
W domu siedziałam z Maćkiem w moim pokoju, wtuleni w siebie. Oglądaliśmy Muppet Show. Naprawdę to super bajka. Później, kiedy robiliśmy kolację cały czas śpiewałam Mana Mana. Maciek z Patrycją cały czas się ze mnie śmiali. A ja udawałam, że się na nich obradziłam i, kiedy któreś mnie wołało nic się nie odezwałam.
- Kochanie nie gniewaj się na nas- szeptał mi do ucha Maciek.
- Daj sobie z nią spokój, choć spędzimy razem miły wieczór, a ją zostawmy- powiedziała Patrycja, a ja wiedziałam, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu. Wystawiłam jej język.
Wieczorem usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Więc ja jako ta najmniej rozleniwiona poszłam otworzyć. W drzwiach stał Nikodem z kwiatami i winem.
- Cześć kochanie- powiedział i wpił się w moje usta. Zaszokowana odepchnełam go od siebie.
-Co to miało znaczyć!- krzyknełam na niego.
- Jeszcze przed wczoraj Ci się podobało- powiedział i znowu zaczą się przybliżać. Nagle coś szarpneło go do tyłu.
- Widocznie dzisiaj już nie jest tobą zainteresowana- powiedział Maciek przez zaciśnięte zęby. I zaczął okładać Nikodema pięściami.
- Maciek przestań!!- darłam się na niego, a on jakby mnie nie słyszał, jakby był w amoku.
Nagle w progu mojego mieszkania stanął chłopak Patrycji. I to właśnie on odzieli od siebie tę dwójkę. Nikodema wywalił za drzwi, a Maćkowi pomógł wstać.
Byłam z moim chłopakiem w łazience, siedziałam na jego kolanach i wycierałam krwe z jego twarzy. Kiedy już skończyłam chciałam wstać, ale wróciłam na poprzednie miejsce. Maciek przytulił mnie do siebie.
- Przepraszam- wyszeptał w moje ucho.
- Nie masz za co- chociaż w głębi duszy chciałam go zabić.
- Przecież widzę jesteś zła- powiedział.
- No dobra, ale troszeczkę- roześmiałam się i pocałowałam go w usta- dziękuję.
- To ja dziękuję za opiekę- pocałowała mnie w nos.
- Ddziękuję, że jesteś- poczułam jak się podnoszę. Skierowaliśmy się w stronę mojego pokoju, w zasadzie można już powiedzieć, że naszego wspólnego. Ułożył mnie na łóżku. Byłam pod nim. Nagle wybuchnełam śmiechem. On z dezorjentowany spojrzał na mnie jak na nienormalną osobę. A ja w pewnej chwili
przyciągnęłam go do siebie i zaczełam zachłannie całować. Wiedziałam, że uśmiecha się do mnie. W pewnej chwili usłyszałam trzask, jak oparzeni. Na podłodze leżał kamień owinięty w kartkę. Okno było wybite. Maciek chciał podnieść kamień, ale powiedziałam, żeby zostawił.
- Musimy z tym pójść na policję- powiedziałam i wzięłam go za rękę.
- Dobra, ale musimy im pokazać ten kamień- powiedział Maciek.
- To co z nim robimy?- zapytałam, nagle do pokoju wpadła Patrycja z Arturem*.
- Słyszeliśmy trzask, co tu tak zimno?- zapytała przyjaciółka. Spojrzała na okno, na podłogę i zamarła.
- Niczego nie dotykajcie- powiedział chłopak mojej przyjaciółki.- Zaraz zadzwonię do chłopaków, żeby przyjechali.
- Jesteś z policji?- zapytał Maciek.
- Tak- odpowiedziała Patrycja za Artura.
Kiedy przyjechali koledzy Artura. Zebrali wszystkie potrzebne materiały, mogłam przeczytać kartkę. ,, Zniszczę Ciebie i twojego chłoptasia".
- Czy wiesz kto to mógł być?- zapytał jeden z policjantów.
- Tak, ja myślę, że to Nikodem, mój były pracownik.- odpowiedziałam, a moje ręce wciąż się trzęsły.
- Dobrze, jak będziemy coś wiedzieć to damy znać Arturowi, a on poinformuje Ciebie.- przekazał mi policjant.
- Dziekuję- powiedziałam i uścisnełam dłoń na pożegnanie.
Leżałam wtulona w Maćka, musieliśmy spać w salonie. Mój chłopak dawno już spał. A ja nie mogłam spać. Bawiłam się skrawkiem pościeli. Bałam się, że kiedy zamkne oczy. On tu przyjdzie i zabije mnie i mojego chłopaka. Dlaczego ja muszę mieć taką bujną wyobraźnię?
Około godziny trzeciej zasnełam.
Następnego dnia...
Poczułam zapach kawy. Obudziłam się i zobaczyłam, że na stole obok kanapy stoi śniadanie, uśmiechnęłam się sama do siebie. Nagle poczułam czyjeś ręce oplatające moja talię.
- Dzień ddobry kochanie- usłyszałam zachrypnięty głos Maćka.
- Cześć- odpowiedziałam i cmoknełam go w policzek.
Po śniadaniu udaliśmy się na miasto. Starałam zachowywać się normalnie. Ale bałam się, że w pewnym momencie wyskoczy mi gdzieś Nikodem i zrobi nam krzywdę. Jednak nic takiego nie miało miejsca.
Wieczorem...
- Słuchajcie był Artur i mówił, że to nie był Nikodem- powiedziała Patrycja od progu.
- A więc kto?- zapytał Maciek.
- Niejaki pan...
Przepraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaszam. Naprawdę możecie się na mnie obrazić, możecie tego nie komentować, ale przepraszam, że tak późno. Ja naprawdę dzisiaj źle się czułam. Rozdział krótki i pewnie z błedami, ale pisałam go na telefonie. A i dziękuję za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem, a i jeżeli są takie osoby, które nie mają Focha to fajnie by było jakby skomentowany.
Pozdrawiam Julka;)
10 komentarzy:
Ja się nie fochnęłam, a rozdział jak zawsze pierwszożędny!
Ja też nie i rozdział na prawdę super i już już nie moge sie doczekać nexta!!!!
Gabi
N ja mam tak samo jak Gabi, a i nie chciałyśmy cię zasmucić tylko cię pośpieszyć, żebyś szybciej wstawiła cdn, bo to jest naprawdę bardzo ciekawe.
SUPER rozdział - zresztą jak każdy (czyli bez zmian)!
I mam nadzieję, że szybko dodasz cdn!!!
Ja się wcale na cb nie foch-nełam.
A rozdział jak zwykle genialny.
Życzę weny i szybkiego nowego wpisu!
Kasia
rozdział fantastyczny, genialny, boski, bije pokłony przed tobą
Świetny rozdział!
pozdrawiam Asia
A ja znowu wyczuwam spisek przeciwko mej osobie!
Znowu durzo osób komentowało w tym samym czasie a mnie nikt o tym nie powiadomił!!
Toćto HAŃBA!!!
Ale przynajmniej trafiłam na tę pore w której te komentarze napływał, więc przynajmniej mój komentarz nie wygląda jak odmieniec!
A co do rozdziału jak zwykle fantastyczny, ale to dobrze choć muszę przyznać, że jesteś wredna kończąc go takim momencie. Ale tak robią wielcy pisarze, a więc czapki z głów przed twym literackim geniuszem.
Ps. Liczę na szybki kolejny wpis!
A i ostatnio zapomniałam się przedstawić:
pozdrawiam Agnieeszka
I love it!
suuuuuuuuuuuuuuuuper kiedy cdn??? zycze zdrowka zebys lepiej sie czula rozdzial extra <3 i love your blog xD
Prześlij komentarz