czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 23

Poranek...
      Siedziałam na łóżku nie spałam od dwóch godzin. Zastanawiałam się nad zdarzeniami wczorajszego dnia. Jedyną rzecz na jaką miałam teraz ochotę to zapomnieć. Wymazać z pamięci, ale chyba jest to nie możliwe. Spojrzałam na widok za oknem tył to magiczny widok. Kiedy patrze na niego każdego ranka czuję się jak księżniczka. To głupie... Postanowiłam, że wstanę i ubiorę się, a następnie udam się do studia. Może wpadając w wir pracy zapomnę o tym zdarzeniu. Podeszłam do swojej szafy i wyciągnęłam  z niej zestaw odpowiedni na dzisiejszą pogodę.



Tak ubrana ruszyłam w stronę studia. Z uśmiechem na twarzy ruszyłam w stronę windy. Kiedy byłam już na swoim piętrze wysiadłam i  kulturalnie się przywitałam.
- Dzień dobry panno Lauro, podać kawy?- zapytał mnie moja sekretarka.
- Dzień dobry, o tak chętnie- odpowiedziałam uprzejmie. Moja sekretarka miała czterdzieści lat. Ale to dobrze była doświadczona i sprawowała się znakomicie.
    Usiadałam na miękim siedzeniu i zaczęłam swoją pracę w między czasie pani Jadzia(Bo tak miała na imię moja sekretarka) przyniosła mi kawę i ciasteczka. Kiedy sięgałam po mój notatnik nagle wypadło z niego zdjęcie.
Pamiętam to jakby wczoraj kiedy cała nasza paczka poszła na plac. Zachowywaliśmy się tam jakbyśmy mieli po dziesięć lat. To zdjęcie zrobił nam Filip. Pamiętam do tej pory co szeptał mi do ucha Maciek.
- Kocham Cię i nie zmienię tego.
- Ja też Cię kocham- odpowiadałam mu w tedy. Ale ile było w tych słowach prawdy, a ile kłamstwa. Pamiętam smak jego ust jego każdy dotyk, pamiętam jak tęskniłam za nim. Jak bardzo chciałam, żeby zawsze był przy mnie. Żeby to on zawsze mnie kochał, jednak stało się inaczej i nic tego nie zmieni.
- Pani Lauro- z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos sekretarki.
- Tak?- zapytałam błądząc jeszcze chwilę w swoich myślach.
- Czy wszystko jest w porządku?- zapytała, a mnie jedynie było stać na kiwnięcie głową.- Pani przyjaciółka dzwoniła.
- Czego chciała?- zapytałam.
- Ale nie pani Patrycja, przedstawiła się jako Natalia.
- Ach tak- szepnęłam- w takim razie to nie jest nic ważnego.
- Czyli nie łączyć jej z panią?- upewniała się kobieta.
- Nie, nie dziękuję- po tych słowach wyszła. A ja znowu zajęłam się swoją pracą całkowicie zapominając o zdjęciu.
      Była godzina dwudziesta druga, kiedy opuszczałam biuro. Kierowałam się w stronę postoju taksówek, kiedy nagle usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Wyjęłam go z torebki co zajęło mi sporo czasu, bo pośród tego co tam miałam było trudno.
- Tak słucham?- odebrałam nawet nie spojrzałam kto dzwoni.
- Laura mam problem, Filip nie chce mnie znać i mówi, że to nie jego problem, że ja i Lena nie jesteśmy jego problemem- powiedziała, a w jej głosie słyszałam smutek.
- Natalia naprawdę mi przykro, ale nie mam teraz czasu- powiedziałam już miałam się rozłączyć.
- Ale przecież to nie moja wina, ze tak wyszło- powiedziała, a we mnie się zagotowało postanowiłam, że powiem jej raz, a dobrze co o niej myślę. I mało mnie to obchodziło co sobie pomyśli.
- To jest twoja wina. Trzeba było nie wchodzić do łóżka nie swojemu facetowi. Co z tego, że byliście pijani, mało mnie to obchodzi. Trzeba było się pilnować, bo zniszczyłaś nie tylko swój związek i nie jesteś tu poszkodowana najbardziej tutaj, ale zniszczyłaś również mój związek, który może by trwał do tej pory, gdyby nie ty. I przestań do mnie w końcu wydzwaniać, bo już nie jesteśmy przyjaciółkami- zakończyłam swój monolog  I rozłączyłam się.
      Kiedy dotarłam do domu byłam chciałam tylko pójść spać i nic więcej. Nie miałam siły nawet zjeść kolacji. Jak na dzisiaj to wszystko było za dużo. Opadłam na łóżko i zasnęłam.









Chcecie, żeby Laura miała nowego faceta czy wolicie Maćka?:)
 

2 komentarze:

Paulina Berczyńska pisze...

szczerze mówiąc zdaję się na Ciebie i wiem że nie ułatwiam; -)))

http://lets-her-go.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

nwm czekam na twoj pomysl ;) super piszesz wesolych mikolajek