wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 28

Tydzień później....
      Codziennie przychodzę tu i patrze na niego. Tak bardzo chciałabym, aby stanął teraz przy mnie i mnie przytulił czuję się taka bez bronna. Dlaczego musiał odejść? Nikt nie potrafi mi pomóc. Przychodzę tu po pracy i siedzę, aż Patrycja nie przyjdzie po mnie. Gdyby nie ona z pewnością siedziałabym tu całymi dniami i nie chodziła wcale do pracy.
      Nie potrafię sobie poradzić. Mam wsparcie od mojej rodziny wiem, że mogę na nich liczyć, ale tak bardzo chce mieć kogoś kto mnie pokocha jak Maciek. A jednak nie jest to sen. Jego naprawdę nie ma. Kiedy jego serce przestało być i jakaś cząstka mnie odeszła. Błąkałam się ulicami LA. Kilka razy gdyby nie jakiś przechodni skończyłabym pod samochodem. Ale nie miało to dla mnie żadnego znaczenie. Chciałam zginąć. Chciałam być z nim obok niego. I miałam nadzieję, że śmierć nadejdzie szybko. Było by to, najlepsze rozwiązania, aby szybko się z nim spotkać. 

Miesiąc później...
  Dzisiaj lecę do NY zostawiam tu przyjaciółkę i grób mojego chłopaka. Jadę tam na dziesięć miesięcy. W LA nie jest bezpiecznie Sylwestra wciąż nie złapali, a Nikodem znikną bez śladu. Dlatego policja uznała, że lepiej będzie jak polecę do NY. Tak bardzo chciałabym, aby w tej podróży towarzyszył mi Maciek. Ale muszę dać sobie radę sama.  Wylosowałam już czas, aby znaleźć kogoś, kto mi powie co mam robić. Chcę zatopić się w pracy. Chcę aby przez te dziesięć miesięcy przeminęło szybko.




Taki krótki i tak późno gdyż ponieważ nie mam weny. Za to 20 stycznia w moje urodziny dodam długi;) 

2 komentarze:

Miriam pisze...

super czekam na cd xD

Anonimowy pisze...

wwwwwwoooooowwwww czekam